AdobeStock_210019134.jpeg
LOGO FUNDACJI GOLD.png

GŁOS CISZY | FELIETON AMBASADORKI


fot. Radosław Świątkowski

Od redakcji / Projekt "TABU - cykl podcastów ważnych" powstał po to, aby poruszać kobiece tematy, które w naszym społeczeństwie poruszane nie są, a jeśli już są, to narażają osoby je głoszące na ostracyzm otoczenia. Pierwszy cykl podcastów nosi tytuł "Żałuję rodzicielstwa" i porusza trudny temat posiadania dzieci przez osoby, które nie były na rodzicielstwo gotowe bądź więcej - nigdy dzieci mieć nie chciały, a zostały zmuszone do rodzicielstwa presją społeczną.


Z całą mocą należy oświadczyć, iż cykl nie jest skierowany przeciwko macierzyństwu. Dlatego przez najbliższe tygodnie publikujemy felietony naszych ambasadorek i ekspertów, aby ukazać macierzyństwo z każdej możliwej strony. Dzisiaj zapraszamy do lektury felietonu aktorki Kamili Kamińskiej, która kilka miesięcy temy została szczęśliwą matką. Dziecka zawsze pragnęła, była na nie przygotowana a decyzję o jego posiadaniu podjęła zgodnie ze sobą i swoim partnerem.


#TABU FELIETON KAMILI KAMIŃSKIEJ


W miejscu, o którym nic nie wiem, w ciszy, której jeszcze nikt nie usłyszał tak dobrze i tak cicho, w harmonii marzeń i realności, słychać więcej. Puk puk. Kto tam? Dzidziuks!


W chwili, w której dowiaduję się, że jestem przy nadziei, dookoła wyrasta jak grzyby po deszczu las tych samych radosnych wiadomości. Jak to możliwe? Pandemia zrobiła swoje? Bańka informacyjna mnie otumaniła? Czy „latka lecą, to już czas” a moje koleżanki są w podobnym wieku, czyli przypadek?


Wyobraziłam sobie jeszcze inną możliwość.


W kosmicznych niebiańskich zaświatach powstaje Armia Dzieci. Wołają: „Halo, tu Armia Dzieci, idziemy do Was na Ziemię, wybieramy rodziców i sztuuurm, szykujcie się!” (Oczywiście w mojej fantazji z intonacją głosu typu dzieci kosmosu).


Z ziemskiej strony cóż. Decyzja o chęci sprowadzenia istot na świat, a realizacja, to nie jest takie hop siup.


Jak to się dzieje, że Ci którzy starają się od dawna i Ci, którzy zostali zaskoczeni nowiną spotykają się w tym samym czasie?


Tak. Te dzieci nas wybrały. Jak to mówią, dostajemy to, na co jesteśmy gotowi. Szczęściarze z nas. W końcu otworzyliśmy się na te kilka kilogramów szczęścia, które raduje, rośnie, właściwie pędzi i tak samo zasypia jak struś.


Nie powiem, że świat zgotował dla nowonarodzonych tylko i wyłącznie krainę szczęśliwości. Dlaczego sprowadzamy nowe istoty na Ziemię przeludnioną, podczas światowej pandemii, pełną konfliktów wojennych, społecznych, ludzkich, w kryzysie klimatycznym, itd…


Z Miłości.


Chyba Tak. Jeśli w wolności to Tak. Bo tak bardzo jej potrzebujemy w miłości. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której „ktoś” rozkazuje lub zabrania mi zostać mamą. Serce się kraja słuchając historii o kobietach zmuszanych do małżeństwa, czy tych które cały czas muszą tłumaczyć, że nie planują dzieci i jest im z tym dobrze lub z innej strony dzieciach w nędzy, porzuceniu, zaniedbaniu. Czy wierzycie, że powołanie do życia ma sens? Znów. Chciałoby się powiedzieć. W wolności.


Pewnego pięknego czerwcowego dnia, siedząc w pustym kościele (bo taki lubię najbardziej, a ostatnio to już w ogóle trudno go lubić, temat na inny czas) usłyszałam głos - będziesz mamą. Tutaj moglibyśmy odbyć dyskusję w jaki sposób się go słyszy i czy to Bóg mówi czy Twoja rdzenna kamienno-płynna podświadomość. W ciszy słyszę i czuję więcej. Roztapianie wewnętrznych murów. Pytam. Jak to, przecież nie mam męża. Okeeeej. Do Maryi przyszedł anioł, a ja czuję się zagubiona, nie widzę anioła. Lol. Chwila medytacji uratowała chwilę niedowierzania, żebym sobie przypomniała, co znaczy być sobą. I jak to jest chcieć i zaufać.


Instynkt macierzyński odnotowałam u siebie z tego co pamietam już jak miałam 18 lat. I tak z przerwami towarzyszy mi do dziś. Dlaczego zostaje mamą w wieku 32 lat? Nie wiem. Bo tak. Bo tak miało być. Tępiłam tę odpowiedź u siebie w pedagogicznych strategiach zuchowo - harcerskich, a dziś z pełną świadomością uciekam się do niej. Nie ma odpowiedzi na wszystko. Oprócz tej: z Miłości. Znów się zgadza. Z miłości do rozwoju, do siebie „niegotowej mentalnie na macierzyństwo”, chęci poukładania „po kolei”, do chęci pójścia za marzeniami i rozwoju zawodowego. Z miłości urodziliśmy już „dzieci twórcze” - filmy, spektakle, sztukę szeroko rozumianą. Taki był czas.


Teraz jest czas „dzieci człowieków”.


Miłość roztapia wszelkie skamieniałe wyobrażenia, lęki, zmartwienia o byt. To byt nadaje rytm. Bytność małej Byczki tu i teraz. Jestem wdzięczna, często zmęczona, ale wdzięczna po stokroć.


Droga rodzicielska mnie odmienia. Wyciszenie i wylogowanie. Zmiana priorytetów. Każdy z uśmiechów mojej Córki jest jak Kosmos. Każda mina. Czysta i transparentna mimo braku dorosłych słów.


A napięcia też mam. Masażystka potwierdzi. Mogłabym chodzić codziennie i zawsze coś do pracy. A emocje różne i te trudne też są. Czasem wręcz stupor. Bo już nie wiesz w co ręce włożyć i co powiedzieć. Psycholog potwierdzi.


I wsparcie też jest. Szczere i ciepłe słowo i silne ramię do przytulania. Ukochany potwierdzi.

Rodzicielstwo to nie tylko mama i tata to też bliscy dookoła i świat. Bo wpływamy na niego poprzez nasz rodzinny mikrokosmos.


O losie, dopomóż być godnymi rodzicami w nauce pełni bycia sobą.

Do tego, do prawdy, przydaje się cisza.


God luck wszystkim rodzicom!