AdobeStock_210019134.jpeg
LOGO FUNDACJI GOLD.png

WERNISAŻ WYSTAWY "BIESY POLSKIE" W STARGARDZIE | WYDARZENIA

Najpierw było zaproszenie fotografa Maksymiliana Ławrynowicza do rozmowy w ramach Stargardzkiej Ofensywy Kulturalnej. W jej efekcie zrodziła się myśl, aby pokazać wystawę jego autorstwa w naszym mieście. I tak się stało - przez całe lato w głównym holu Stargardzkiego Centrum Kultury można było oglądać „Biesy Polskie”.


Aktorka Joanna Koroniewska, twarz wystawy "Ikony" wygłasza przemówienie na wernisażu w Hali Koszyki
Maksymilian Ławrynowicz przemawia na wernisażu

To opowieść o kobietach inspirowana mitologią dawnych Słowian oraz legendami polskich miast i wsi. Wystawa pod tym tytułem jest piątą odsłoną Projektu Kobiety, którego autorem jest Maksymilian Ławrynowicz.


Jej wernisaż odbył się w minioną sobotę w obecności twórcy, jego rodziny, przyjaciół i znajomych oraz nauczycieli. Po powitaniu wszystkich i podziękowaniach ze strony dyrektor SCK Joanny Tomczak, wiceprezydent Ewa Sowa, przed laty dyrektor szkoły autora wystawy, powiedziała: – Patrzę i szukam tego Maksa, którego znałam. Był bardzo aktywnym organizatorem życia klasowego. Cieszę się, że wyrósł na kreatywnego, osiągającego sukcesy człowieka.


– To wystawa jakiej Stargard jeszcze nie widział – pełna biesów, duchów, czarownic. Zwykle kobiecość kojarzy się z delikatnością, ze spokojem, ale nie dajcie się Państwo zwieść. Nasze bohaterki to kobiety mocne, zdecydowane, wyjątkowe – mówiła Joanna Merkel, która przed miesiącami rozmawiała z autorem „Biesów Polskich”. Na koniec dodała: – Maks, witaj w domu!

Aktorka Olga Bończyk w zamyśleniu ogląda wystawę Maksymiliana Ławrynowicza "Ikony"
Maksymilian Ławrynowicz z mamą Zofią
– Bardzo mi miło wrócić do domu. Dziękuję gospodarzowi Stargardzkiemu Centrum Kultury i B-mollowi, który zainicjował to wydarzenie. Dziękuję kobietom ogólnie i kobietom, które mi pozowały, które tworzyły przepiękne czepce, wszystkim artystkom i modelkom. Także kobietom, które mnie ukształtowały. Zawdzięczam wam wszystko – mówił Maksymilian Ławrynowicz. – Kobiety są wspaniałe, silne i cudowne… Symbolem mojej Fundacji Projekt Kobiety są trzy mojry – mitologiczne postaci, które kierowały losem ludzi i bogów, stały ponad wszystkimi. Dziękuję moim trzem mojrom, bez których tej wystawy nie byłoby tu. Pierwsza mojra to wicedyrektor SCK Sylwia Wieleba, druga – Asia Merkel. A trzecia mojra, najważniejsza, to moja mama, która mnie ukształtowała jako człowieka i artystę, i która też tworzyła kulturę w tym mieście. Jest dla mnie największą muzą.

Polski fotograf Maksymilian Ławrynowicz udziela wywiadu w trakcie swojego wernisażu szóstej części autorskiego projektu Kobiety pt. "Ikony"
Maksymilian Ławrynowicz i działaczki stowarzyszenia B-Moll

Mama autora Zofia Ławrynowicz podkreśliła, że jednym z największych fundamentów kultury w mieście są kobiety. Na wszystkich płaszczyznach.


– Zobaczcie, kto dzisiaj zarządza kulturą – same kobiety i chwała im – mówiła Zofia Ławrynowicz, wymieniając m.in. odpowiedzialną za kulturę wiceprezydent Ewę Sowę czy obie panie dyrektor SCK. – Myślę, że stargardzka kultura jeszcze bardziej rozkwitnie dzięki kobietom – stwierdził Maksymilian Ławrynowicz.

Na koniec oficjalnej części uroczystości wystąpił zespół Kalina z Kobylanki, wpisując się w stylistykę ekspozycji.


Wystawa robi wrażenie. To portrety pięknych kobiet z oryginalnym makijażem, w misternych nakryciach głowy, z biżuterią i innymi dodatkami. Widać tu solidne rzemiosło, dbałość o szczegóły, wyszukane stylizacje na potrzeby projektu. Widać też pasję autora do sztuk wizualnych, mody, literatury.


Nas szczególnie zachwycił portret Heleny Norowicz w roli Marzanny. Jest wspaniały! Stylizacja, wyraz twarzy, oczy… smutnej, ale i dumnej kobiety. Takiej fotografii nie da się zapomnieć.




Zapraszamy również do obejrzenia wywiadu z autorem, który postaw w ramach cyklu wywdiaów SOK - Stargardzka Ofensywa Kulturalna z inicjatywy MIasta Stargard oraz Stowarzyszenia B-Moll.



Tekst: Bożena Kuszela dla stargardzka.pl

Fotografie: Maciej Kuszela

Film z wydarzenia: Waldemar Jaszczak