AdobeStock_210019134.jpeg
LOGO FUNDACJI GOLD.png

TYLKO PORTRET? AŻ PORTRET! | WYWIAD

The Beauty – Piękno to pierwsza wystawa, która zostanie zorganizowana pod skrzydłami i szyldem fundacji Projekt Kobiety. To wystawa fotografa Maksymiliana Ławrynowicza, który ma być prostą odpowiedzią na jedno z najtrudniejszych pytań: „Czym jest piękno?” Co trzeba wiedzieć o kobietach, co trzeba czuć, jaką mieć wrażliwość i jaką gotowość na historie, która każda z nich ma w sobie, żeby podjąć się tego zadania? Maksymilian odpowiada: „Spójrz w oczy kobietom na moich fotografiach, tam dzieje się najwięcej. Nawet w zatrzymanym kadrze”. Wiem, że on znalazł klucz - wywiad dla portalu Imperium Kobiet.

Kim jesteś?

– Bardzo długo nie chciałem mówić o sobie, że jestem artystą. Zawsze kojarzyło mi się to z jakimiś oczekiwaniami, żeby chodzić przewiązany szalikiem, pykać fajkę i rozmawiać tylko o rzeczach wzniosłych i niedostępnych dla tłumów. W tym roku skończyłem 30 lat i dojrzałem do tego, że jestem artystą. I nie potrzebuję tych kiczowatych dodatków.


Co Cię określa? Co pozwala Ci mówić, że nim jesteś?

– Chyba sposób patrzenia na świat i to, że dostrzegam pewne rzeczy, których nie dostrzegają inni. Chyba na tym to polega. Oprócz fotografii zajmuję się też kreacją i myślę, że nie można być dobrym „kreatywnym” i wymyślać koncepcji eventów, czy dobrych reklam i kampanii, kiedy się patrzy na świat w sposób banalny.


Uciekasz od słowa „wrażliwość”, czy to nie o nią chodzi?

– Absolutnie nie uciekam od wrażliwości, bo uważam się za osobę wrażliwą. Na swój sposób, oczywiście. Moja wrażliwość mnie nie definiuje. Potrafię ją przełknąć i oswoić. Bardziej interesuje mnie wrażliwość drugiego człowieka.

I to Cię określa?

– Szukam bodźców w innych ludziach, w ich wrażliwości, ich reakcjach, relacjach. O tym właśnie opowiada mój najnowszy projekt. Dlatego tak wdzięcznym tematem są dla mnie kobiety, bo w przeciwieństwie do mężczyzn, rzadko z tą wrażliwością walczą. Ale też często głęboko ją skrywają.


Masz jakiś klucz, żeby otworzyć kobietę, która w Twoim projekcie jest głównym obiektem, nie podmiotem?


– Ten projekt jest dla kobiet i o kobietach, ale nie polega na otwieraniu czegokolwiek.  Jeśli chcesz pokazać emocję, musisz przełamać bariery, skrócić dystans. Chcę pokazać wszystkie blaski i cienie kobiety. Jeśli kobieta przychodzi do mnie zamknięta, to nie będę się nad nią emocjonalnie pastwił, tylko pokażę ją z tym, co ma głęboko w oczach. Jeżeli ona nie będzie chciała pokazać zbyt dużo, to też jest materiał na dobre zdjęcie. Też o czymś opowiada.


Wybrałeś do swojego projektu kobiety, które teoretycznie nie powinny mieć problemu z pokazywaniem emocji, ale też ciała. Z realizacją zadania, czyli odtwarzaniem pewnej roli przed aparatem. Czy o to Ci chodziło?

– Lubię pracować z aktorkami. W poprzednich projektach sporo było kreacji. Kobiety antyczne, kobiety zbrodniarzy, kobiety władzy. Inspirowaliśmy się konkretnymi postaciami i aktorstwo bardzo pomagało wcielić się w rolę, pokazać ładunek emocjonalny. I tu pojawiło się zaskoczenie moich stałych modelek. Po tym, jak zapraszałem je do kolejnego projektu, padało pytanie: – „Kim będę?” –„Sobą!” – padała odpowiedź. Olą Kisio, Anną Czartoryską czy Agatą Buzek. Sobą! Następowała chwila konsternacji i padało kolejne pytanie: „Ok, to jak się przygotować?” Nijak. Po prostu przyjdź.


Jak spadały maski?

– Myślę, że to jest moja najsilniejsza strona w pracy artystycznej, fotograficznej. Większość modelek, które wzięły udział w sesji, powiedziały, że tak swobodnej, naturalnej pracy jeszcze nie doświadczyły. Chyba mam coś takiego, dzi